11 października 2014

Vie, ma chérie.

Więc jest zwykły dzień. Jest trochę smutno.
Zawsze się zastanawiałam, co powoduje tą pustkę, ten smutek.
Czy to tylko zwykły przypadek, że jestem smutna?
Dlaczego?
Z tego powodu, że się boję? Chyba tak..
Wydaje mi się, że najsilniejszym uczuciem, które w sobie mam, jest właśnie lęk. Czego się boję?
Mam całą listę swoich lęków, nikomu ich nigdy nie pokazałam. Albo pokazałam 10% tego, co chciałabym pokazać.
Tylko chyba zawsze brakowało mi odwagi.. Czy wstydem jest bać się? Boję się, że sobie nigdy sama nie poradzę. Że właśnie sama zostanę. Że moi bliscy odejdą, że los mi ich zabierze. Że nie będe miała jak żyć. Boję się, że przegram.
Nie wiem, gdzie ja toczę walkę, ale we mnie jest lęk, który wznosi się ponad wszystko. Lęk przegrania. Przgrania życia.
Próbuję dowiedzieć się, gdzie jest jakieś koło ratunkowe. Nie tonę, ale rozpaczliwie szukam tego koła, próbuję powiedzieć, że to jest coś, co pragnę czuć.
Co ja właściwie chcę od życia?
Gdyby moje życie było melodią, byłoby grą na pianinie. Trzeba znać sztukę grania, sztukę życia.
Trzeba.. Cóż, po prostu trzeba dobrze grać.
Improwizować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz