19 lutego 2015

Lass uns gehen.

Od dawna nastała jakaś cisza, ale chłód zachęca do napisana parę słów.
Zastanawiam się nad zmianami..
Jakimiś większymi.
Bo tak naprawdę mam do wyboru dosłownie dwie opcje.
Dwie, trzy, cztery, no.. może pięć.
Ale nie więcej.
Czasu tak niewiele, czasu tak mało, tak bardzo go brak.
Zupełnie jak Ciebie..
Już tyle czasu Cię nie widziałam, ale smutku nie czuję, jesteś warty mojego śmiechu.
Nie łez.
Sprawiasz, że każdy dzień staje się o wiele lepszy. Staje się taki jaki mógłby być w snach, marzeniach.
Dzięki Tobie.
Jedno słowo jeszcze.
Bądź.

19 grudnia 2014

Ich vermisse.

Pojawia się chwila, kiedy pragniesz powiedzieć jedno zdanie.
"Gdzie jesteś?"
Nawołujesz cicho, szukasz odpowiedzi, ale słyszysz tylko głośne echo z pustki Twojego życia.
Pragniesz tylko by Twoje stare życie wróciło.
Byś znów mógł kochać, mógł czuć magię.
Przepraszam, że Ci ją odebrałam.

29 października 2014

Wake me up when September ends.

Kolejny dzień, tylko słuchawki nadal te same.. Wspominam sobie w półciszy momenty, kiedy jeszcze byłeś w moim życiu.. Pamiętam każdą chwilę. Otulam się kołdrą i rozmarzam się.
Ale dostałam dar. A Ty zostałeś zabrany. Stałeś się zapomniany.
Pusty jak drzewa jesienią.
Mają wszystko, piękno blisko siebie.
I są samotne, bo liście - które kiedyś były wszystkim - odchodzą i one.
Mówiłeś kiedyś, że to nie boli..
Wiesz już, jak bardzo się myliłeś?

19 października 2014

My hands.

Lecz świat jest ciągle smutny.
Lecz ja jestem ciągle sama.
Płacz już nie przynosi ulgi, zresztą nie mam już łez.
Nie chcę ich mieć
Uśmiech jest, nawet fałszywy.
Ale jest, to najważniejsze.

18 października 2014

Avant.

Czujesz to co zwykle..
Budzisz się rano i nie wiesz przecież, co stanie się dziś. Czy to dlatego świat jest piękny i zarazem tak mocno przerażający? 
Czasem czuję się jak rzadki, piękny kwiat. Wszyscy Cię podziwiają, ale tak naprawdę jesteś zupełnie sam, bo kto miałby Cię zrozumieć, skoro jeśli jesteś jednym z niewielu?
Tak jest codziennie. Ludzie mówią, że rozumieją, że tak, oczywiście.
Tak naprawdę nie rozumieją nic. Chociaż wiem, że bardzo się starają. Ja to doceniam.
Chyba doceniam..
Czekam wciąż, aż wróci to, co było kiedyś. To uczucie, które dane mi było czuć. To, co mnie zabijało. 
Zabija nadal, w samotnej i głuchej ciszy. 

17 października 2014

Only hope.

Piątek.
Czuje szczęście pomieszane ze smutkiem. Czas leci tak szybko, o wiele za szybko.
Dziś jest dla nas ważna data..
Tylko ja nie czuję tego 'nas', kiedy mówię o nas. I kiedy Ty mówisz..
Mówisz, że nie wiesz już sam. Że potrzebujesz choć chwili.
Jednej chwili, której nie chcę Ci dać.
Potrzebuję Cię. Żeby żyć, tak po prostu.
Malujesz mi świat na kolorowo. Kochanie, pożycz mi kredki.
Połam je na nierówne części - daj mi mniejsze, a dla siebie weź większe.
Pozwól malować Ci piękne poranki i cudne noce każdego dnia.
Twoimi kredkami, zawsze i w każdą pogodę.
Kocham Cię.

15 października 2014

Wrong Direction.

Kiedyś się nagle obudziłam i znalazłam bratnią duszę. Sama nie wierzyłam za bardzo. Różniło nas tak wiele.. A łączyła istota ciszy, samotności i smutku.
Pamiętam chwile wzajemnych rozczarowań, chwile radości, chwile płaczu i chwile szczęścia, których tak niewiele było.
Gdyby smutek oznaczyć jako n i pomnożyć przez smutek, wyjdzie smutek do kwadratu.
Z tego powodu zawsze staraliśmy się smucić w samotności, by tego uczucia nie zwiększać.
Ale radość, tą małą radość, dzieliliśmy razem, bez względu na wszystko.
By ją podnieść do kwadratu, by stała się większa niż pozwala nam wyobraźnia.

14 października 2014

Unter die Haut.

Dlaczego tak się dzieje? Myślę, co by było gdybym podeszła do Ciebie..
Złapała bezwiednie za rękę..
Stanęła na palcach i mocno przytuliła..
Odwróciłbyś się w moją stronę z promiennym uśmiechem, może na Twojej twarzy malowałoby się zaskoczenie? A może wiedziałbyś, że tak będzie?
Idę schodami i tak właśnie wyglądają moje rozmyślania.
Natykam się na Ciebie i uderzam ciałem w Twoje ciało. Wracam błyskawicznie w moje sny i marzenia..
Ty bierzesz mnie za rękę, obejmujesz mnie drugą dłonią i całujesz w czoło.
Jest ciepłe.
Bo miłość parzy swym blaskiem.

12 października 2014

Vole.

Słucham kolejną godzinę cichej muzyki. Gra cicho, naprawdę cicho. Ciszej i coraz ciszej. W końcu nie słyszę już nic.
Budzę się, jest ciemno. Wokół panuje chaos. Czarna, wielka dziura. Pustka.
Pytasz, czy dobrze się czuję.
Odpowiadam, że tak.
Ty pytasz, kiedy ostatni raz kłamałam.
A ja umieram.
Łapię się kurczowo Twoich dłoni. Są zimne, mimo że kiedyś były ciepłe. Wiem, bo trzymałam je nieustannie. Zastanawiam się, kim jest "los"? Losie, mój drogi losie, pokaż mi siebie. Pragnę Cię poznać.
Ale próbuję nadal oddychać. Kiedy już wiem, że nie dam rady, zamykam znużone oczy.
A wtedy Ty kładziesz zimną dłoń na moim policzku.
A ja.. Ja rozpaczliwie wołam Cię po imieniu.
Gdzie jesteś?

11 października 2014

Vie, ma chérie.

Więc jest zwykły dzień. Jest trochę smutno.
Zawsze się zastanawiałam, co powoduje tą pustkę, ten smutek.
Czy to tylko zwykły przypadek, że jestem smutna?
Dlaczego?
Z tego powodu, że się boję? Chyba tak..
Wydaje mi się, że najsilniejszym uczuciem, które w sobie mam, jest właśnie lęk. Czego się boję?
Mam całą listę swoich lęków, nikomu ich nigdy nie pokazałam. Albo pokazałam 10% tego, co chciałabym pokazać.
Tylko chyba zawsze brakowało mi odwagi.. Czy wstydem jest bać się? Boję się, że sobie nigdy sama nie poradzę. Że właśnie sama zostanę. Że moi bliscy odejdą, że los mi ich zabierze. Że nie będe miała jak żyć. Boję się, że przegram.
Nie wiem, gdzie ja toczę walkę, ale we mnie jest lęk, który wznosi się ponad wszystko. Lęk przegrania. Przgrania życia.
Próbuję dowiedzieć się, gdzie jest jakieś koło ratunkowe. Nie tonę, ale rozpaczliwie szukam tego koła, próbuję powiedzieć, że to jest coś, co pragnę czuć.
Co ja właściwie chcę od życia?
Gdyby moje życie było melodią, byłoby grą na pianinie. Trzeba znać sztukę grania, sztukę życia.
Trzeba.. Cóż, po prostu trzeba dobrze grać.
Improwizować.